Sheen przyznaje, iż Bóg kocha nas nie dlatego, że jesteśmy wartościowi. Jesteśmy wartościowi, ponieważ On nas kocha.
Autor będąc bacznym obserwatorem życia codziennego przepełnionego duchowością opiera swoje spostrzeżenia na logicznych przesłankach:
Tworząc drzewo, Bóg ze względu na Prawdę, którą jest, wyposażył nas we wszystko, co było konieczne dla drzewności drzewa - nic ponadto. Kiedy zaś tworzył nas, ze względu na siebie wyposażył nas we wszystko, co sprawia, że jesteśmy ludźmi: ciało i duszę obdarzoną rozumem i wolną wolą.
Postuluje, iż każdy z nas może być nowym stworzeniem, jeśli Chrystus tchnął w jego duszę Boże życie!
Podkreśla, iż dzięki temu, że Pan nie pozostał na ziemi w swojej ludzkiej naturze, możemy odnaleźć Jego obecność w serdecznym geście, głoszonym słowie, ręce uniesionej w błogosławieństwie. Dlatego wyjaśniał apostołom:
Pożyteczne jest dla was moje odejście. Bo jeżeli nie odejdę, Paraklet nie przyjdzie do was. A jeżeli odejdę, to poślę Go do was (J 16,7).
Każde dobro, jakie otrzymujemy, i wszelki dar doskonały zstępują z góry, od Ojca Świateł (Jk 1,17).
Sheen pisze, iż jeżeli Bóg dał nam ów dar, uczynił to w tym samym celu, w jakim my dajemy prezenty przyjaciołom: aby nas uszczęśliwić, ponieważ On nas kocha.
W biblijnej wizji antropologicznej każdy człowiek jest stworzony na obraz i podobieństwo Boże (Rdz 1,26-27). Dzięki Bożej łasce staliśmy się uczestnikami Boskiej natury (2P 1,4), mamy więc w sobie coś z Bożego życia i działania, ale nie jesteśmy bogami. Tę uniwersalną prawdę również stara się nam przekazać kaznodzieja na łamach niniejszej książki. Autor podkreśla także rangę sakramentu:
Sakrament jest materialnym znakiem lub symbolem, przez który Bóg przekazuje swoje życie. Przez sakramenty Pan już teraz wlewa w nasze dusze to właśnie życie, które nabył dla nas na Kalwarii.
Sheen przypomina również myśl Goethego, że tego, co najwznioślejsze, nie da się wypowiedzieć, lecz można to jedynie przedstawić w działaniu. Bóg wymyślił sakramenty, Bóg je czyni, Bóg w nich działa oraz przez nie nas uwzniośla. Zarówno sakrament chrztu, jak i pojednania obmywają duszę ze śmierci - tej spowodowanej przez grzech pierworodny i tej wywołanej przez grzech osobisty.
Małe dziecko, które mówi katechetce, że stworzył je Bóg, a stworzył po to, by Go poznawało i kochało, służyło Mu i było z nim szczęśliwe w przyszłym świecie, jest lepiej wykształcone niż wszyscy profesorowie tego kraju, którzy plotą o bóstwach czasoprzestrzeni, o nowej etyce dostosowanej do nieetycznej egzystencji, podważają wszelką moralność według własnego niemoralnego toku myślenia, a nie wiedzą, że poza czasem i przestrzenią jest to, co ponadczasowe i ponadprzestrzenne, nieskończonyPan i Władca wszechświata.
Autor książki zwraca szczególną uwagę na problem pychy w życiu człowieka, której często sobie nie uświadamiamy. Jak twierdzi, uniemożliwia poznanie Boga, bo skoro już wszystko wiemy, nawet Bóg niczego nas już nie nauczy. A skorą koncentrujemy się wyłącznie na sobie, dla Boga nie ma już - jak dawniej w betlejemskiej gospodzie - u nas miejsca.
I co ważne, przyjmując wiarę odkrywamy, że nasz rozum nie zostaje zniszczony, lecz ulepszony. Niektórzy bowiem posiadają mylne wyobrażenie w tej kwestii; obawiają się niesłusznie, iż wiara unicestwia myśl. Jak przyznaje Sheen, wiara nie jest zaporą tamującą nurt myśli i rozumu. Wiara jest cnotą nadprzyrodzoną, dzięki której natchnieni i wspierani Bożą łaską wierzymy w prawdziwość tego, co Bóg objawił - nie dlatego, że tę prawdziwość jasno wykazuje nam rozum, ale z powodu autorytetu Boga, który nie może ani sam się mylić, ani nas mylić (zob. KKK 156).
Wierzymy, że Słońce znajduje się w odległości dziewięćdziesięciu dwóch milionów mil od Ziemi, choć nie próbowaliśmy tego zmierzyć; wierzymy, że stolicą Rosji jest Moskwa, chociaż nie widzieliśmy jej na oczy. Tak więc przyjmujemy prawdy chrześcijaństwa ze względu na autorytet Boga, który się objawia w swoim Synu Jezusie Chrystusie, naszym Panu.
Tak więc wiara nigdy nie jest ślepa. Skoro nasz umysł jest zależny od Rozumu niestworzonego, od Prawdy, to powinien się podporządkować Bożym objawieniom.
Nasz Pan, trzymając w objęciach małe dziecko, rzekł:
Zaprawdę, powiadam wam: Kto nie przyjmie królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego (Mk 10,15).
Autor pisze, iż:
Jeśli przyjmujemy świadectwo ludzi - to świadectwo Boże więcej znaczy, ponieważ jest to świadectwo Boga, które dał o swoim Synu. Kto wierzy w Syna Bożego, ten ma w sobie świadectwo Boga; kto nie wierzy Bogu, uczynił Go kłamcą, bo nie uwierzył świadectwu, jakie Bóg dał o swoim Synu (1 J 5,9-10).
Wiara jest czymś wyjątkowym i fundamentalnym. Nie ma wielu wiar, lecz jedna: Jeden jest Pan, jedna wiara, jeden chrzest (Ef 4,5).
Każda religia na świecie, bez względu na swój charakter, zawiera jakieś odbicie Prawdy wiekuistej. Każda filozofia, każdy ruch religijny, każda sekta obejmuje odcinek doskonałego okręgu, jaki tworzy naturalna i objawiona prawda. Konfucjanizm skupia się na fragmencie związanym ze wspólnotowością, ascetyzm hinduistyczny - na fragmencie z wyrzekaniem się siebie, poszczególne sekty kultywują różne elementy tej jedynej prawdziwej nauki.
Idąc dalej za autorem:
Wiara uczy, że wszyscy ludzie (...) zostali stworzeni na podobieństwo Boga oraz wykupieni drogocenną krwią Chrystusa. Kiedy zapominamy o tej prawdzie, osądzamy innych tylko według tego, co potrafią zrobić, a nie według tego, kim są.
I na koniec fragment książki, którego nie można pominąć:
Kiedy Bóg tworzył nasze serce, uznał je za tak dobre i tak godne miłości, że jego kawalątek zatrzymał w niebie. Resztę posłał na świat, by cieszyła się Jego darami i na ich podstawie wskazywała nam drogę do Niego, ale też zawsze nam przypominała, że niczego na tym świecie nie możemy kochać całym sercem, bo całego serca nie mamy. Jeśli zaś chcemy kochać kogoś całym sercem, jeśli chcemy znaleźć prawdziwy pokój i prawdziwą pełnię, musimy powrócić do Boga i odzyskać ową brakującą cząstkę, którą On przechowuje dla nas od wieków!
Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Esprit w 2012 roku: https://tantis.pl/stworzeni-do-szczescia-klucz-do-p636012.
PS Rozdział ostatni Miłość wymaga głębszej, indywidualnej refleksji.

