czerwca 29, 2022

W stronę Nieba z Sheenem

W stronę Nieba z Sheenem


Sheen przyznaje, iż Bóg kocha nas nie dlatego, że jesteśmy wartościowi. Jesteśmy wartościowi, ponieważ On nas kocha.


Autor będąc bacznym obserwatorem życia codziennego przepełnionego duchowością opiera swoje spostrzeżenia na logicznych przesłankach: 


Tworząc drzewo, Bóg ze względu na Prawdę, którą jest, wyposażył nas we wszystko, co było konieczne dla drzewności drzewa - nic ponadto. Kiedy zaś tworzył nas, ze względu na siebie wyposażył nas we wszystko, co sprawia, że jesteśmy ludźmi: ciało i duszę obdarzoną rozumem i wolną wolą.


Postuluje, iż każdy z nas może być nowym stworzeniem, jeśli Chrystus tchnął w jego duszę Boże życie!

Podkreśla, iż dzięki temu, że Pan nie pozostał na ziemi w swojej ludzkiej naturze, możemy odnaleźć Jego obecność w serdecznym geście, głoszonym słowie, ręce uniesionej w błogosławieństwie. Dlatego wyjaśniał apostołom:


Pożyteczne jest dla was moje odejście. Bo jeżeli nie odejdę, Paraklet nie przyjdzie do was. A jeżeli odejdę, to poślę Go do was (J 16,7).
Każde dobro, jakie otrzymujemy, i wszelki dar doskonały zstępują z góry, od Ojca Świateł (Jk 1,17).


Sheen pisze, iż jeżeli Bóg dał nam ów dar, uczynił to w tym samym celu, w jakim my dajemy prezenty przyjaciołom: aby nas uszczęśliwić, ponieważ On nas kocha.

W biblijnej wizji antropologicznej każdy człowiek jest stworzony na obraz i podobieństwo Boże (Rdz 1,26-27). Dzięki Bożej łasce staliśmy się uczestnikami Boskiej natury (2P 1,4), mamy więc w sobie coś z Bożego życia i działania, ale nie jesteśmy bogami. Tę uniwersalną prawdę również stara się nam przekazać kaznodzieja na łamach niniejszej książki. Autor podkreśla także rangę sakramentu:

 

Sakrament jest materialnym znakiem lub symbolem, przez który Bóg przekazuje swoje życie. Przez sakramenty Pan już teraz wlewa w nasze dusze to właśnie życie, które nabył dla nas na Kalwarii.


Sheen przypomina również myśl Goethego, że tego, co najwznioślejsze, nie da się wypowiedzieć, lecz można to jedynie przedstawić w działaniu. Bóg wymyślił sakramenty, Bóg je czyni, Bóg w nich działa oraz przez nie nas uwzniośla. Zarówno sakrament chrztu, jak i pojednania obmywają duszę ze śmierci - tej spowodowanej przez grzech pierworodny i tej wywołanej przez grzech osobisty.

Małe dziecko, które mówi katechetce, że stworzył je Bóg, a stworzył po to, by Go poznawało i kochało, służyło Mu i było z nim szczęśliwe w przyszłym świecie, jest lepiej wykształcone niż wszyscy profesorowie tego kraju, którzy plotą o bóstwach czasoprzestrzeni, o nowej etyce dostosowanej do nieetycznej egzystencji, podważają wszelką moralność według własnego niemoralnego toku myślenia, a nie wiedzą, że poza czasem i przestrzenią jest to, co ponadczasowe i ponadprzestrzenne, nieskończonyPan i Władca wszechświata.


Autor książki zwraca szczególną uwagę na problem pychy w życiu człowieka, której często sobie nie uświadamiamy. Jak twierdzi, uniemożliwia poznanie Boga, bo skoro już wszystko wiemy, nawet Bóg niczego nas już nie nauczy. A skorą koncentrujemy się wyłącznie na sobie, dla Boga nie ma już - jak dawniej w betlejemskiej gospodzie - u nas miejsca.

I co ważne, przyjmując wiarę odkrywamy, że nasz rozum nie zostaje zniszczony, lecz ulepszony. Niektórzy bowiem posiadają mylne wyobrażenie w tej kwestii; obawiają się niesłusznie, iż wiara unicestwia myśl. Jak przyznaje Sheen, wiara nie jest zaporą tamującą nurt myśli i rozumu. Wiara jest cnotą nadprzyrodzoną, dzięki której natchnieni i wspierani Bożą łaską wierzymy w prawdziwość tego, co Bóg objawił - nie dlatego, że tę prawdziwość jasno wykazuje nam rozum, ale z powodu autorytetu Boga, który nie może ani sam się mylić, ani nas mylić (zob. KKK 156).

Wierzymy, że Słońce znajduje się w odległości dziewięćdziesięciu dwóch milionów mil od Ziemi, choć nie próbowaliśmy tego zmierzyć; wierzymy, że stolicą Rosji jest Moskwa, chociaż nie widzieliśmy jej na oczy. Tak więc przyjmujemy prawdy chrześcijaństwa ze względu na autorytet Boga, który się objawia w swoim Synu Jezusie Chrystusie, naszym Panu.

Tak więc wiara nigdy nie jest ślepa. Skoro nasz umysł jest zależny od Rozumu niestworzonego, od Prawdy, to powinien się podporządkować Bożym objawieniom.

Nasz Pan, trzymając w objęciach małe dziecko, rzekł:

Zaprawdę, powiadam wam: Kto nie przyjmie królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego (Mk 10,15).

Autor pisze, iż: 

Jeśli przyjmujemy świadectwo ludzi - to świadectwo Boże więcej znaczy, ponieważ jest to świadectwo Boga, które dał o swoim Synu. Kto wierzy w Syna Bożego, ten ma w sobie świadectwo Boga; kto nie wierzy  Bogu, uczynił Go kłamcą, bo nie uwierzył świadectwu, jakie Bóg dał o swoim Synu (1 J 5,9-10). 
Wiara jest czymś wyjątkowym i fundamentalnym. Nie ma wielu wiar, lecz jedna: Jeden jest Pan, jedna wiara, jeden chrzest (Ef 4,5).
Każda religia na świecie, bez względu na swój charakter, zawiera jakieś odbicie Prawdy wiekuistej. Każda filozofia, każdy ruch religijny, każda sekta obejmuje odcinek doskonałego okręgu, jaki tworzy naturalna i objawiona prawda. Konfucjanizm skupia się na fragmencie związanym ze wspólnotowością, ascetyzm hinduistyczny - na fragmencie z wyrzekaniem się siebie, poszczególne sekty kultywują różne elementy tej jedynej prawdziwej nauki.

Idąc dalej za autorem:

Wiara uczy, że wszyscy ludzie (...) zostali stworzeni na podobieństwo Boga oraz wykupieni drogocenną krwią Chrystusa. Kiedy zapominamy o tej prawdzie, osądzamy innych tylko według tego, co potrafią zrobić, a nie według tego, kim są. 


I na koniec fragment książki, którego nie można pominąć: 

Kiedy Bóg tworzył nasze serce, uznał je za tak dobre i tak godne miłości, że jego kawalątek zatrzymał w niebie. Resztę posłał na świat, by cieszyła się Jego darami i na ich podstawie wskazywała nam drogę do Niego, ale też zawsze nam przypominała, że niczego na tym świecie nie możemy kochać całym sercem, bo całego serca nie mamy. Jeśli zaś chcemy kochać kogoś całym sercem, jeśli chcemy znaleźć prawdziwy pokój i prawdziwą pełnię, musimy powrócić do Boga i odzyskać ową brakującą cząstkę, którą On przechowuje dla nas od wieków!


Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Esprit w 2012 roku: https://tantis.pl/stworzeni-do-szczescia-klucz-do-p636012.


PS Rozdział ostatni Miłość wymaga głębszej, indywidualnej refleksji.

sierpnia 15, 2021

Chrystus a kultura

Chrystus a kultura



 

Cała nasza dziejowa tradycja, cała nasza kultura jest z ducha chrześcijańskiego i dlatego jest tak głęboko ludzka; dlatego zawsze odznaczała się wrażliwością na wszystkie ludzkie wartości, bo wszystkie one są zakorzenione w ciele Słowa Wcielonego, w tajemnicy Jego wcielenia; wszystkie one są niejako oblane na Krzyżu, Jego Krwią odkupione. Cały człowiek jest odkupiony i wszystkie ludzkie sprawy, i cała ludzka twórczość, i cała ludzka kultura jest odkupiona. Zaprawdę zapłacił szczodrze Bóg sam, Bóg syn - Słowo Przedwieczne, za to dziedzictwo, które dał Mu Ojciec, czyniąc Go Dziedzicem wszystkiego i oddając Mu wieki i pokolenia, ażeby w nich trwał. (...)  Trzeba pamiętać, że kultura każdego pokolenia tworzy się wedle głębokich praw ludzkiej duszy, umysłu, woli, serca. Nie można jej tworzyć sztucznie, w oderwaniu od tego, co myśli człowiek, czym żyje człowiek. I nie można także jej tworzyć wbrew Bogu, w którego wierzy człowiek, którego wyznaje człowiek, którym żyje człowiek. Nie można też wmówić, że jest jakakolwiek baza w życiu i w dziejach narodu, na której Bóg byłby nieobecny. Przecież Bóg, stając się człowiekiem, stworzył szczególne prawo obywatelstwa Boga w człowieku, w rodzinie ludzkiej, w stuleciach i pokoleniach, w narodach i ludach; szczególne prawo obecności Boga.  

Nie można też przyjąć jakiegoś monopolu kulturowego, który wynika z zupełnie innych założeń, gdzie nieobecny jest nie tylko Bóg i Chrystus, ale także i człowiek, który wierzy w Boga i wyznaje Chrystusa. A niestety ocena różnych zjawisk życia kulturalnego naszej współczesności doprowadza nas do takich wniosków. Jest to wniosek przerażający, jeżeli sobie uświadomimy, że w całym urzędowym działaniu, kulturalnym, oficjalnym jesteśmy jakby nieobecni. Jakby właściwością polskiej duszy było nie chrześcijaństwo, ale laickość, ale ateizm. Jakby ta rzeczywistość: Bóg, Chrystus, religia, Kościół nie była rzeczywistością naszą. Słuchamy chociażby programów radiowych, oglądamy programy telewizyjne, śledzimy prasę i zauważamy, że tam my jesteśmy nieobecni, bo nieobecny jest Chrystus, bo wykreślony jest Bóg. I musimy pytać: w imię jakiej zasady? Musimy pytać: w imię jakiego prawa?     

Prawdziwa kultura narodu tworzy się z tego, co myśli człowiek, czym żyje człowiek, co wyznaje człowiek. A nie jest i nie może być tylko produktem pomyślanym odgórnie, narzuconym społeczeństwu, tak jak gdyby to było jego kulturą, a nią nie jest albo nie jest w pełni. I dlatego też tę sprawę kultury chrześcijańskiej w Polsce współczesnej my (...) musimy rozważyć z całą powagą i z całą odpowiedzialnością. Nie możemy bowiem zgodzić się  na to, ażeby nas pozbawiano tego, do czego mamy prawo. Czyż to nie jest dziwne, że w polskim radiu czy telewizji nie może się odezwać głos kapłana, sprawującego Najświętszą Ofiarę, chociażby dla ludzi chorych, którzy inaczej nie mogą w niej uczestniczyć? Nie chcemy tu czynić żadnych aluzji wobec tego, co działo się przed stu laty i w imię czego to się działo, ale stawiamy tę sprawę zupełnie od podstaw, jako naszą własną sprawę, sprawę polskiego narodu. Stawiamy ją wobec Tej, którą naród polski nazywa swą Królową i przez całe stulecia nabył głębokiego przekonania, że Ona istotnie mu nie tylko króluje, ale nade wszystko matkuje.

                     

                                                                                                    Kardynał Karol Wojtyła 


              Źródło: Ks. Józef Orchowski, Sekret Gietrzwałdu.

                             

maja 05, 2018

Miłość i szacunek do samego siebie

Miłość i szacunek do samego siebie








Ups... już dawno mnie tutaj nie było. Czy warto jednak w ogóle przejmować się statystykami?!

A teraz do rzeczy... ;)

W książkach dotyczących rozwoju duchowego warto zaznaczać fragmenty, które nas szczególnie interesują. Tak też uczyniłam, wobec tego mogę podzielić się z wami tymi treściami, które uważam za wartościowe i godne uwagi. W przeczytanej przeze mnie książce są też takie kwestie, z którymi warto zapoznać się osobiście, i o nich nie będę pisać, gdyż wymagają ciszy i skupienia.

Miłość i szacunek do samego siebie M. Esparza nie jest podręcznikiem do autopomocy z gotowymi receptami dla osób, które czują się niedowartościowane. Niemniej jednak wskazuje ogólny kierunek, jakim może podążać każdy, aby osiągnąć wewnętrzną harmonię. Dla mnie okazała się pomocna. Może dla ciebie też.

Autor książki porusza między innymi problematykę wychowania dzieci. Zwraca słusznie uwagę na to, iż należy pokazać dzieciom, że kocha się je bezwarunkowo, a nie z powodu tego, co mają, wiedzą czy zdołały osiągnąć: że kocha się je takimi, jakimi są! Szantaż emocjonalny sprawia, że sądzą one, iż miłość, którą otrzymują, zależy od tego, jak się dopasują do oczekiwań starszych, podczas gdy trzeba je uczyć czynienia dobra w pełnej wolności i ze względu na samą miłość, a nie z poczucia konieczności pozyskania dla siebie cudzego szacunku.  

Miłość, jaką otrzymujemy od ludzi, jest dobrym punktem wyjścia, lecz potrzebuje dopełnienia miłością Bożą, bowiem tylko ta jest zdolna trwale wzmocnić nasze poczucie własnej wartości i podnieść jakość naszej ludzkiej miłości. Do tego samego wniosku doszedł pewien psychiatra, gdy cierpiąc po wypadku samochodowym, wręcz namacalnie odczuł miłość własnej rodziny i przyjaciół. Potrzebne jest jeszcze doświadczenie <<wertykalne>>, spotkanie osoby z Bogiem, między innymi dlatego, że ludzka miłość sama w sobie jest niewystarczająca. Miłość człowieka rozbłyska, nabiera sensu i głębokiego znaczenia tylko w świetle miłości Boga.

Maskę kłamstwa odważamy się zdjąć tylko przed kimś kto nas naprawdę kocha, i tylko wtedy stać nas na spontaniczność. Gdybyśmy zatem już w dzieciństwie poznali całą miłość Boga i nieustannie żyli w Jego obecności, niewątpliwie nie musielibyśmy przez całe życie odgrywać najmniejszej komedii.

O prawdziwej miłości przekonują nas dwie cechy: zdolność do poświęcenia i poszanowanie wolności drugiej osoby; oraz: czystość intencji i wewnętrzna wolność. Jako istoty ludzkie nie jesteśmy zdolni do całkowicie bezinteresownej miłości, choćby dlatego, że potrzebujemy miłości, aby móc stawać się doskonalszymi.

Tylko Bóg, w którym nie istnieje żaden brak, jest w stanie kochać nas miłością całkowicie darmową. 

Ponadto książka w umiejętny sposób opisuje, między innymi, mechanizm rozpadania się związków damsko-męskich. Autor zauważa, jak niepoważne w relacji międzyosobowej jest stwierdzenie: już cię nie kocham. Esparza jest natomiast zwolennikiem słów: dzień po dniu staram się cię kochać.

Media, które na co dzień wmawiają nam, że każdy, bez względu na koszty, ma prawo do własnego szczęścia, i jednocześnie brak głębszej refleksji z naszej strony, sprawiają, iż zaczynamy wierzyć, że rozwód wcale nie jest najgorszym złem albo, że cena, jaką płacą dzieci, jest nietuzinkowa lub minimalna.

Bóg swoją miłością wynosi nas do tak niewyobrażalnej godności, że jakakolwiek ocena naszej wartości, nie ma najmniejszego znaczenia. 

Najważniejszą prawdą, dzięki której jesteśmy zdolni zachować szacunek do samego siebie i poczucie własnej wartości, jest to, że Bóg nas szanuje.

To pozwala na przykład uniknąć wszelkiego lęku na myśl, co inni o nas powiedzą. Chcąc zamienić względy ludzkie na względy Boże, trzeba nauczyć się patrzyć na siebie i oceniać tak, jak patrzy na nas i ocenia Bóg. Dzięki takiemu spojrzeniu szacunek, jakim On nas darzy, będzie dla nas coraz więcej znaczył i zniknie obawa przed pogardą innych. Leo Trese wyraża to w takiej refleksji:

Jakie to żałosne, że wiedząc, jak bardzo Bóg mnie kocha, skarżę się i lamentuję, że inni nie kochają mnie tak, jakbym tego chciał. Jest to coś tak niedorzecznego, jak użalanie się multimilionera z powodu pięciu złotych przegranych w automacie.


To prawda, że ludzki szacunek umacnia w nas poczucie własnej wartości, lecz byłoby godne pożałowania, aby to poczucie uzależnić wyłącznie od opinii innych.  

Miłość Boga bez porównania przewyższa najwspanialszą ludzką miłość. Gdybyśmy ją głębiej poznali, aż zaparłoby nam dech w piersiach. I tylko Bóg może się oddać bezgranicznie, bowiem dar można uczynić jedynie z tego, co się posiada, a człowiek nawet nie jest właścicielem samego siebie.

Człowiek ma w sobie nieskończone przestrzenie, które tylko Bóg może nasycić. Jest w nas głębia, której nic ani nikt, poza Bogiem, nie jest w stanie wypełnić; w rezultacie doświadczamy - nawet w najgłębszych przyjaźniach i największych miłościach - pewnej granicy, jakiejś samotności nie do przezwyciężenia. Benedykt XVI w homilli inaugurującej swój pontyfikat powiedział:

Kto pozwala wejść Chrystusowi, nie traci niczego, niczego - absolutnie niczego z tych rzeczy, dzięki którym życie jest wolne, piękne i wielkie. Tylko dzięki tej przyjaźni wyzwala się naprawdę wielki potencjał człowieczeństwa. 


Są zatem znaczące powody, dla których miłość Boga warto umieścić na pierwszym planie. Można w ten sposób uniknąć sytuacji, gdy miłość drugiego człowieka staje się jedynym źródłem budowania własnej wartości. Nie chodzi o to, by mniej kochać innych, lecz by bardziej kochać Boga. Tylko wtedy będziemy mogli innych kochać lepiej: również angażując się emocjonalnie, gdyż dla kogoś, kto wie, że jest przede wszystkim umiłowany przez Boga, nie wyklucza to zachowania wewnętrznej wolności. Z drugiej strony, wierność, z jaką Bóg nas kocha, kontrastuje z niepewnością i niestałością charakterystyczną dla ludzkich uczuć.

W rezultacie naprawdę szczęśliwi będziemy dopiero wtedy, kiedy zaczniemy żyć miłością Boga. W żaden inny sposób nie doświadczymy tego szczęścia, którego nic i nikt nie może nas pozbawić. Ważne jest, aby nie zależeć od jakichkolwiek ewentualnych przyszłych wydarzeń. Wielu bowiem ludzi uzależnia własne szczęście od tego, co może się dopiero zdarzyć; mówią sobie: Teraz nie jestem w pełni ze wszystkiego zadowolony, ale kiedy zrobię dyplom, kiedy moja sytuacja małżeńska się unormuje itd., wówczas poczuje się spełniony. Niemniej jednak przy takiej postawie upragnione szczęście może nigdy nie przyjść. Zamiast oczekiwać przelotnych sukcesów, powinniśmy zdążać wprost do źródła najwyższej godności, jaką jest owa cudowna rzeczywistość bycia kochanym aż do szaleństwa przez Boga. Nie warto pokładać nadziei w niepewnych widokach na przyszłość, kiedy już teraz Pan kocha nas bezwarunkowo. Henri Nouwen opowiada:

Kiedy patrzę na Królestwo Boże z mojego miejsca w świecie, szybko zaczynam myśleć o Bogu jak o kimś stojącym przy ogromnej tablicy wyników i zawsze obawiam się, że nie zajmę na niej wysokiej lokaty. Gdy jednak popatrzę na świat z perspektywy gościnnego domu Boga, odkryję, że Bóg kocha Bożą miłością wszystkich ludzi, szanując ich niepowtarzalność, bez jakiejkolwiek chęci porównywania.
  
Musimy utwierdzać się w przekonaniu, że Bóg znajduje się przy nas zawsze. - Żyjemy tak, jak gdyby Pan przebywał hen daleko, wśród blasku gwiazd, a zapominamy, że jest On również stale tuż obok nas. A jest obecny jako miłujący Ojciec - każdego z nas kocha mocniej, niż wszystkie matki na świecie zdolne są kochać swoje dzieci - wspierając nas, dając nam natchnienie, błogosławiąc... i przebaczając. 









grudnia 28, 2017

Serce jest najważniejsze

Serce jest najważniejsze














Urzekająca. Odkrywanie tajemnicy kobiecej duszy John'a & Stasi Eldredge nie jest zwyczajną książką. Stanowi cenną pomoc w odnalezieniu klucza do tych furtek w życiu kobiety, które są szczelnie pozamykane z obawy przed innymi. Niektóre fragmenty książki czytałam z zapartym tchem niczym dobrą powieść sensacyjną, a niektóre kwestie zawarte w książce były mi znajome, ale warte odświeżenia i przeanalizowania ponownie. Zebrane historie kobiet zranionych, w tym autorki, stanowią nieoceniony walor terapeutyczny książki, dzięki któremu czytelniczki mogą głębiej wejrzeć w siebie i zmierzyć się z własnymi emocjami. 

Autorka pisze, iż Bóg nie tylko za nami tęskni, lecz pragnie być przez nas kochany. Bóg wie, że nasze serce jest źródłem całej naszej istoty, naszej odwagi, naszych poglądów. Jest źródłem naszej wiary, nadziei i miłości.

Stasi Eldredge przywołuje postać Rut, która była piękną, silną kobietą, ale to jej nieugięta odwaga, wrażliwość i wiara w Boga przyciągnęły Booza. Z kolei Estera uchodziła za najpiękniejszą kobietę w kraju, ale to jej odwaga i dobroć przekonała króla, by oszczędził jej lud.

Wydaje mi się, że poniższy fragment zasługuje na szczególną uwagę.
W każdej kobiecie jest piękno do odkrycia. Ponieważ ona nosi w sobie obraz Boga. Nie musi piękna wyczarowywać, zdobywać w salonie kosmetycznym, przechodzić operacji plastycznych, wszczepiać implantów biustu. Nie, piękno jest czymś, co zostało dane każdej kobiecie przy jej stworzeniu. 
Autorka jednocześnie przestrzega, aby nie ulegać skrajnościom. I chociaż zgadza się z tezą, która głosi, iż świat deprecjonuje piękno, ograniczając je całe do idealnej figury, jaką niewiele kobiet może uzyskać, to twierdzi również, że piękno kobiety bywa niesłusznie ograniczane tylko i wyłącznie do "charakteru".

W książce został przedstawiony rys charakterologiczny kobiet dominujących oraz osamotnionych. Smutne jest to, iż zarówno kobiety dominujące, jak i osamotnione, obawiają się swojej wrażliwości z obawy przed odtrąceniem. Jesteśmy przekonane, że gdyby inni rzeczywiście nas znali, nie lubiliby nas - a my nie możemy ryzykować utraty relacji. Wydaje nam się, iż inni potrafią pokierować swoim życiem, a my ciągle podważamy swoją wartość. Jesteśmy ciche i nie wypowiadamy się na różne tematy, gdyż sądzimy, że możemy nie mieć racji. Wstyd powoduje, że czujemy się bardzo niekomfortowo z naszym pięknem. Albo myślimy, że nie ma w nas żadnego piękna, albo uważamy je za niebezpieczne i złe. Ukrywamy zatem nasze piękno za dodatkową wagą lub warstwami zbędnego makijażu. Bądź też neutralizujemy je przez wznoszenie obronnych murów, które komunikują innym, by trzymali się z daleka. 

Powodem, dla którego boimy się wystąpić, jest lęk, iż nie zostaniemy zaakceptowane. Czujemy, że jeśli nie będziemy dobrze odebrane, cudza reakcja stanie się wyrokiem na nasze życie, na nas same, na nasze serca. Odczuwamy strach, że nasze najgłębsze wątpliwości na temat nas samych jako kobiet zostaną potwierdzone. Dlatego możemy podjąć ryzyko wystąpienia jedynie wtedy, gdy opieramy się na miłości Boga. Bo każda kobieta w Jego oczach jest urzekająca.

Z całą pewnością strzeż swego serca, bo życie ma tam swoje źródło. (Księga Przysłów 4,23)

PS Dla mężczyzn odpowiednikiem Urzekającej jest Dzikie serce John'a Eldredge.

listopada 29, 2017

List do Pana Boga

List do Pana Boga











Jestem świeżo po lekturze książki Erica-Emmanuela Schmitta Oskar i Pani Róża, która dogłębnie mnie poruszyła. Okazuje się czasami, że skromna objętościowo książka może zawierać w sobie więcej wartościowych treści aniżeli wielostronicowa powieść. Tę niezwykłą przypowieść można zaliczyć do kategorii książek biblioterapeutycznych. Dopiero teraz po nią sięgnęłam, chociaż już wcześniej słyszałam o niej same pozytywne komentarze. Moim zamiarem nie jest tworzenie opisu książki, gdyż jest to prawie niemożliwe z uwagi na to, co znajduje się między słowami na jej poszczególnych stronach.

W trakcie czytania, przez przypadek albo z ciekawości, zerknęłam na ostatnią stronę i dowiedziałam się, jakie jest zakończenie. To sprawiło że, kontynuując czytanie, jeszcze bardziej chłonęłam historię głównego bohatera, dziesięcioletniego Oskara. Poczułam, jak poruszająca opowieść o przyspieszonym dorastaniu młodego rezolutnego chłopca w obliczu śmiertelnej choroby, wnika w szczeliny wszelkiej obojętności i stopniowo uderza od środka.

Zachwyciło mnie to, jak linearnie rozwija się relacja Oskara z Bogiem, jak w cudowny sposób ugruntowuje się, jak początkowa niezgoda chłopca na przygnębiającą rzeczywistość ustępuje miejsca postawie dziękczynienia. I jeszcze na koniec to szczere wyznanie - Tylko Bóg ma prawo mnie obudzić. Coś pięknego.

Warto też wspomnieć, jak korzystny wpływ na daną osobę może mieć drugi człowiek. Taką rolę odegrała w książce tytułowa pani Róża, która poleciła Oskarowi napisać List do Pana Boga, co miało dla chłopca działanie oczyszczające. Z końcowych stron dowiadujemy się, iż opiekunka dzięki Oskarowi również doświadczyła Bożego działania, zyskując większą wiarę.

Życie jest ulotne jak piórko, o czym najczęściej przekonujemy się, konfrontując się z trudnymi wydarzeniami. Nauczyć się je doceniać bezwarunkowo - to zadanie na całe życie dla każdego z nas.
Codziennie patrz na świat, jakbyś oglądał go po raz pierwszy. 


maja 29, 2017

Biblioterapia cz. 2

Biblioterapia cz. 2








Na studiach podyplomowych z Edukacji Bibliotecznej i Informacji Naukowej uczyliśmy się tworzenia scenariuszy zajęć biblioterapeutycznych dla młodzieży szkolnej. Chciałabym podzielić się z Wami własnym scenariuszem, który przedstawia się następująco:


TEMAT: Przyjaźń w życiu człowieka na podstawie książki A. de Saint-Exupery Mały Książę


Cele: 

  • zachęcenie uczestników zajęć do korzystania z biblioteki
  • utrwalenie w świadomości uczestników, czym jest przyjaźń i jakie jest jej znaczenie w życiu człowieka
  • kształtowanie umiejętności formułowania myśli oraz wyrażania własnych opinii i odczuć
  • znajomość utworu Exupery'ego Mały Książę
  • integracja grupy

Metody:

  • metoda sytuacyjna, dyskusja, praca z tekstem, prezentacja

Materiały dydaktyczne i pomoce:

  • A. de Saint-Exupery, Mały Książę, Instytut Wydawniczy PAX, Warszawa 1992.
  • J. Krzyżewska, Aktywizujące metody i techniki w edukacji, Zakład Wydawniczy Lester Quality, Suwałki 2000.
  • kartki papieru, przybory do pisania, kłębek wełny

Przebieg zajęć:

  • Wprowadzenie:
Prowadzący/a oznajmia, że na dzisiejszych zajęciach uczestnicy zastanowią się nad warunkami potrzebnymi do rozwoju przyjaźni, po czym zapoznaje uczestników z treścią Małego Księcia Exupery'ego.

  • Burza mózgów
Uczestnicy zapisują na kartkach papieru cechy idealnego przyjaciela i przekazują sobie nawzajem. Odczytują je na głos. 

  • Ćwiczenie integrujące 
Jedną z recept lisa (przyjaciel Małego Księcia) na przyjaźń jest oswojenie osoby, z którą chcemy się zaprzyjaźnić. Prowadzący/a wpada na pomysł, aby uczestnicy ustawili się w kręgu, trzymając w ręku kłębek wełny. Chwytają początek nitki i lekko rzucają kłębek do jednego z uczestników zajęć, z którym chcieliby zawrzeć przyjaźń, po czym mówią mu coś miłego.

  • Dyskusja 

Co jest ważne u przyjaciela? Co to znaczy: Dobrze się widzi tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu?

  • Drama 
Jeden z uczestników wciela się w rolę Małego Księcia. Rola pilota i lisa przypada w udziale kolejnym uczestnikom. Prowadzący/a prosi pozostałych uczestników, aby w trakcie przedstawienia zastanowili się, kto jest największym przyjacielem Małego Księcia i dlaczego.

  • Praca z tekstem
Uczestnicy odpowiadają na pytania:
  1. Czego lub kogo Mały Książę szukał na Ziemi?
  2. Czy znalazł to, czego szukał?
  3. Czego się nauczył?
Prezentacja efektów pracy w grupach:
  1. Mały Książę szukał na Ziemi przyjaciół.
  2. Nie znalazł ich, ponieważ ludzie: mają zbyt mało czasu, nieustannie zmieniają miejsce pobytu, nie przywiązują się do miejsc i ludzi, są wygodni.
  3. Zrozumiał, dzięki lisowi, czym jest przyjaźń.

Prowadzący/a dziękuje wszystkim uczestnikom za udział w zajęciach. 


Podsumowanie:

Po zajęciach uczestnik potrafi:
  • wymienić, co jest najważniejsze w przyjaźni i co ją rozwija
  • wymienić cechy przyjaciela
  • określić, które cechy przyjaciela już posiada, a nad którymi powinien popracować

maja 26, 2017

Biblioterapia cz. 1

Biblioterapia cz. 1









Publikacja M. Wójtowicz adresowana jest do nauczycieli terapii pedagogicznej, wychowawców, psychologów, pedagogów, polonistów, nauczycieli innych przedmiotów, bibliotekarzy, do osób, które w pracy z dziećmi realizują zajęcia o charakterze korekcyjno-kompensacyjnym, dydaktycznym, dydaktyczno-wyrównawczym i terapeutyczno-wychowawczym. Może być przydatna tym wszystkim, którzy w warunkach zabawy i relaksu, stosując niekonwencjonalne metody pracy, przygotowują ucznia do bezstresowej nauki, pomagają jemu opanować umiejętności szkolne w zakresie czytania, pisania, wypowiadania się, inspirują go do twórczej aktywności oraz próbują minimalizować jego zaburzenia emocjonalne czy nieodpowiednie zachowanie.



Biblioterapia, czyli terapia czytelnicza, ściśle wiąże się z literaturoznawstwem. Mniejsze natomiast są związki biblioterapii z bibliotekoznawstwem, chociaż mają one ogromną wagę ze względu na wspólną problematykę czytelnictwa. Udział zagadnień psychologicznych wnosi z kolei problematykę psychoterapii jako dziedziny z pogranicza medycyny i sztuki w przypadku biblioterapii klinicznej, albo nauki i sztuki w przypadku biblioterapii wychowawczo-rozwojowej. Natomiast jednym z zasadniczych celów pedagogiki specjalnej w biblioterapii jest kształtowanie postaw przyszłych biblioterapeutów wobec osób upośledzonych w każdym zakresie oraz kształcenie i wychowanie tychże osób. W Polsce biblioterapia w wyraźny sposób wyrasta na naukę interdyspcyplinarną, obejmującą głównie literaturoznawstwo, bibliotekoznawstwo, psychologię i pedagogikę specjalną. Program działań biblioterapeuty to dosłownie cała encyklopedia wiedzy o człowieku i kulturze. Istotne znaczenie terapeutyczne mają te lektury, które budują wiarę lub ją pogłębiają. Biblia dysponuje taką mocą, a także żywoty świętych, homilie i encykliki Jana Pawła II oraz innych papieży, książki wydawane przez instytucje kościelne i zakonne, poezja i proza o tematyce religijnej. Książki przeznaczone do biblioterapii mogą dzielić się na trzy kategorie:

  1. Literatura faktu, a więc teksty pisane przez osoby, które osobiście przeżyły ciężką lub przewlekłą chorobę i dzielą się z czytelnikiem swoimi doświadczeniami.
  2. Literatura beletrystyczna z fikcją literacką, ujętą w formie poezji, powieści, opowiadań oraz esejów. Jej wartość polega na tym, że nie tylko opisuje ludzkie doświadczenia, ale również odwołuje się do emocji i jest wieloznaczna.
  3. Poradniki, broszury lub podręczniki zawierające np. wskazówki: jak pozbyć się niewłaściwych zachowań, jak walczyć z nałogami, jak sobie radzić z problemami dnia codziennego: stresem, bezrobociem itp.

Przykłady opracowań książkowych należących do literatury przedmiotu:

  1. I. Borecka, Biblioterapia - nowa szansa książki, Olsztyn 1992.
  2. W. Kozakiewicz, Czytelnictwo chorych, Warszawa 1968.
  3. Z. Skorny, Emocje a korekcyjna funkcja biblioterapii, Wrocław 1988.


Źródło: W. Czernianin, Teoretyczne podstawy biblioterapii, Wrocław 2008.

maja 24, 2017

Tu i teraz

Tu i teraz








Dawniej w zasadzie nie czytałam poradników, ani tym bardziej bestsellerów. Jeśli je czytałam, to było ich niewiele. Nie zwracałam zbytniej uwagi na poradniki, przekonana, iż zawierają jedynie nużące treści, a bestsellery nie cieszyły się u mnie popularnością, gdyż wybierałam przeważnie literaturę niepopularną.   

Niemniej jednak twórczość Reginy Brett ma charakter uniwersalny. Myślę, że prawie każdy choć w jednej sytuacji przedstawionej w Bóg zawsze znajdzie ci pracę jest w stanie utożsamić się z autorką. Poza tym przystępny język sprawia, że książkę czyta się w miarę szybko.

Autorka słusznie zauważa, iż dążenie do perfekcji nie jest korzystne oraz, że przez nasze błędy, nietrafione decyzje, niewykorzystane szanse wnosimy dobro w życie innych ludzi.

Stosuje cztery zasady swoich przyjaciół z grupy AA:

  • absolutnej uczciwości - Czy to prawda czy fałsz? 
  • absolutnej czystości - Czy to słuszne czy niesłuszne?
  • absolutnej bezinteresowności - Jak to wpłynie na innych ludzi?
  • absolutnej miłości - Czy to brzydkie czy piękne?

Regina Brett przypomina nam, że BÓG nie odpowiada za nasz tzw. weltschmerz (niem. ból świata). BÓG jest kochającym, radosnym, łagodnym BOGIEM. Pisze w ten sposób: 

Świadomość Bożej miłości wypełnia mnie kojącym spokojem, który otwiera lub zamyka przede mną daną drogę. Później, niezależnie od tego, na co się zdecyduję, konsultuję to z ludźmi, którym ufam najbardziej: moim mężem, moimi dziećmi i moimi najlepszymi przyjaciółmi.

Autorka podkreśla, że w życiu nie o to chodzi, aby być najlepszym, tylko żeby być najlepszym dla innych. Wspomina sytuację, kiedy została zaproszona na targi pracy dla członków mniejszości etnicznych w prestiżowej kancelarii prawniczej, a pózniej miała napisać felieton o niektórych uczestnikach tego wydarzenia. Zdaniem pisarki tekst nie był rewelacyjny. Pomógł natomiast odmienić czyjeś życie.

Nie pracujemy tylko po to, żeby się utrzymać i realizować nasze marzenia. Jeśli możesz komuś pomóc zrób to; jeśli możesz kogoś zranić, powstrzymaj się.
Nieważne, ile władzy daje ci twoja praca - ważne jak z niej korzystasz.

Zdaniem autorki niepotrzebnie nieustannie szukamy miary własnej wartości poza sobą, co z kolei przyczynia się do tego, że nigdy nie spełniamy własnych oczekiwań. Obsesyjnie sprawdzamy, ilu mamy przyjaciół i obserwujących na Facebooku lub Twitterze. Pisze również o tym, jak liczyła, ile osób zadzwoniło i napisało po każdym felietonie, żeby sprawdzić, jakie zrobił wrażenie.

Prawda jest taka, że nie da się zmierzyć, ile miłości wkładamy w swoją pracę, ani jak bardzo cenią nas inni. Nie wszystko, co się liczy, jest policzalne. Najbardziej liczy się nie nasza praca, tylko to, ile wkładamy w nią serca.

Boga zachwyca sama nasza obecność, która znaczy więcej niż nasze osiągnięcia.

Autorka przypomina nam o tym, że jesteśmy dziećmi Bożymi i zachęca nas do praktykowania wdzięczności za każdy dzień i dostrzegania we wszystkich i wszystkim darów, którymi są w istocie. Wiele rzeczy, na które narzekamy, dla kogoś innego jest szczytem marzeń. Zdałam sobie sprawę, jak często o tym zapominałam. Autorka zauważa, iż nasze problemy w porównaniu z problemami mieszkańców Trzeciego Świata są drugorzędne.

W swojej książce pisze również, iż dobrze jest narzucać sobie własne terminy załatwienia różnych spraw. Tutaj jednak pojawia się kwestia silnej woli, z którą wiadomo jak często bywa. Niemniej jednak warto pielęgnować w sobie tę niezawodną metodę, która często, niestety po zastosowaniu jej w codziennym w życiu nie zawsze się sprawdza. Przynajmniej u mnie. Staram się jednak nad tym pracować. Nie pozwólmy bowiem, aby ktokolwiek lub cokolwiek odebrało nam kontrolę nad własnym życiem.

R. Brett podaje cenne wskazówki, które każdy z nas może zastosować. Mianowicie: określić konkretną godzinę na sprawdzanie poczty elektronicznej i głosowej, Facebooka i Twittera, a potem je wyłączyć (użytkowników Instagrama z pewnością też to dotyczy); codziennie spożywać zdrowe, odżywcze posiłki zamiast zapychać się produktami, które nie dostarczają organizmowi potrzebnych składników odżywczych, takimi jak napoje gazowane, chipsy i lody. Staram się odżywiać zdrowo. Dla przykładu dziś na obiad ugotowałam zupę z soczewicy. W ostatnim czasie, dzięki Bogu ograniczyłam jedzenie słodyczy. Myślę, że było mi pod tym względem łatwiej, gdyż w czasie Wielkiego Postu całkowicie z nich zrezygnowałam.  

Autorka w swojej książce porusza bardzo ważną kwestię, nad którą sama się zastanawiała - czy człowiek powinien kierować się własnymi pragnieniami, czy Bożą wolą. Przypomniały jej się wtedy słowa jej najlepszej przyjaciółki Beth: Twoim największym pragnieniem jest spełniać Bożą wolę. Nie ma między nimi żadnej różnicy. Zrozumiała, że może otwarcie wyrażać swoje pragnienia, kiedy Beth przysłała jej cytat z Księgi Habakuka, rozdziału Biblii:

I odpowiedział Pan tymi słowami: Zapisz widzenie, na tablicy wyryj, by można było łatwo je odczytać. Jest to widzenie na czas oznaczony, lecz wypełnienie jego niechybnie nastąpi: a jeśli się opóźnia, ty go oczekuj, bo w krótkim czasie przyjdzie niezawodnie (Ha 2, 2-3).

maja 08, 2017

Cuda i łaski ...

Cuda i łaski ...







Nic nie dzieje się bez przyczyny. Za każdym razem, kiedy ogarnia mnie ta zacna myśl, czuję się wolna oraz pogodzona z własnym ja i ze światem. Można postawić pytanie - Dlaczego sięgnęłam po tę książkę? Pierwsza odpowiedź brzmi: Pan Bóg mi ją podsunął. Druga: aby uczyć się miłości do innych i dostrzegania potęgi Bożego działania również w swoim życiu.

Zdałam sobie sprawę z tego, że literatura przez duże L nie zawsze musi zawierać w sobie jakiś mega ważny problem natury filozoficznej ukryty między poszczególnymi stronicami, a prawdziwą głębię może odnaleźć przez pobudzenie wrażliwości czytelnika. Ta niezwykła i wzruszająca książka spełnia to zadanie w sposób niepodważalny.

Cuda i łaski Królowej Różańca Świętego zawiera rzetelną relację cudownych uzdrowień i objawień Maryi spisaną przez bł. Bartola Longa, adwokata, założyciela Sanktuarium Matki Bożej Pompejańskiej. Autor książki po nawróceniu został Apostołem Różańca i społecznikiem gorliwie działającym wśród najuboższych. To dzięki niemu październik zyskał miano miesiąca różańcowego, a sanktuarium w Pompejach stało się jednym z najważniejszym na świecie miejsc związanych z Różańcem. 

Za przyczyną Matki Bożej Pompejańskiej wyproszono wiele cudów i łask. Cudownie uzdrowiona została między innymi matka Bartolo Longo oraz pewien sparaliżowany jezuita. Jedno z takich uzdrowień - nieuleczalnie chorej Fortunatiny Agrelli z Neapolu - przyczyniło się do powstania trwającej przez 54 dni Nowenny Pompejańskiej zwanej nowenną nie do odparcia. Pewnego dnia Fortunatinie ukazała się Matka Boża.


Zwracałaś się do mnie różnymi tytułami i zawsze otrzymywałaś moje łaski. Teraz wzywasz Mnie tytułem, który jest Mi najmilszy: <Królowa Różańca Świętego>, dlatego nie mogę odmówić twojej prośbie. Odpraw trzy nowenny a otrzymasz wszystko - powiedziała Maryja. W trakcie drugiego objawienia Maryja dodała: Ktokolwiek pragnie uzyskać u Mnie względy, powinien odprawić trzy nowenny różańcowe z prośbą i trzy nowenny z podziękowaniem.

O Mocy Nowenny Pompejańskiej przekonałam się osobiście. Dzięki odmawianiu nowenny zmieniło się wiele rzeczy w moim życiu. Zmieniłam swoje nastawienie do życia i stałam się bardziej pokorna. Odzyskałam pokój serca. Codziennie odmawiam dziesiątkę Różańca, chodzę do Kościoła w każdą niedzielę na Mszę Świętą (nauczyłam się ją przeżywać), często przyjmuję Komunię Świętą, chodzę do spowiedzi co miesiąc. Staram się często czytać Pismo Święte i czuję się z tym faktem bardzo dobrze.

Dziękuję, Mamo i Tato! ❤


Książka do nabycia w księgarni www.rosemaria.pl



Kartka z kalendarza: Dziś obchodzimy Święto Matki Bożej Pompejańskiej oraz wspominamy też pierwsze objawienie się św. Michała Archanioła na górze Gargano.

kwietnia 20, 2017

Post powitalny

Post powitalny








Witajcie kochani!

Decyzja o założeniu bloga dojrzewała we mnie od dość długiego czasu. Postanowiłam w końcu podzielić się z Wami swoją pasją. KSIĄŻKI są w moim życiu stale obecne, jednak dopiero niedawno odkryłam piękno literatury chrześcijańskiej. Przeglądając blogi w internecie, zauważyłam pewien deficyt tego rodzaju literatury i chciałabym przynajmniej w pewnym stopniu zapełnić tę lukę. 
Myślę, że warto pokazać, iż książki zawierające w sobie chrześcijańskie przesłanie, potrafią w niezwykły sposób wzbogacić człowieka wewnętrznie i wyrwać z powszechnego marazmu oraz dawać nadzieję w razie jakichkolwiek trudności życiowych. 

Pierwszy tematyczny post ukaże się w pierwszej połowie maja.

Zapraszam do lektury mojego bloga! 😊

Copyright © Literatura budująca , Blogger