maja 24, 2017

Tu i teraz









Dawniej w zasadzie nie czytałam poradników, ani tym bardziej bestsellerów. Jeśli je czytałam, to było ich niewiele. Nie zwracałam zbytniej uwagi na poradniki, przekonana, iż zawierają jedynie nużące treści, a bestsellery nie cieszyły się u mnie popularnością, gdyż wybierałam przeważnie literaturę niepopularną.   

Niemniej jednak twórczość Reginy Brett ma charakter uniwersalny. Myślę, że prawie każdy choć w jednej sytuacji przedstawionej w Bóg zawsze znajdzie ci pracę jest w stanie utożsamić się z autorką. Poza tym przystępny język sprawia, że książkę czyta się w miarę szybko.

Autorka słusznie zauważa, iż dążenie do perfekcji nie jest korzystne oraz, że przez nasze błędy, nietrafione decyzje, niewykorzystane szanse wnosimy dobro w życie innych ludzi.

Stosuje cztery zasady swoich przyjaciół z grupy AA:

  • absolutnej uczciwości - Czy to prawda czy fałsz? 
  • absolutnej czystości - Czy to słuszne czy niesłuszne?
  • absolutnej bezinteresowności - Jak to wpłynie na innych ludzi?
  • absolutnej miłości - Czy to brzydkie czy piękne?

Regina Brett przypomina nam, że BÓG nie odpowiada za nasz tzw. weltschmerz (niem. ból świata). BÓG jest kochającym, radosnym, łagodnym BOGIEM. Pisze w ten sposób: 

Świadomość Bożej miłości wypełnia mnie kojącym spokojem, który otwiera lub zamyka przede mną daną drogę. Później, niezależnie od tego, na co się zdecyduję, konsultuję to z ludźmi, którym ufam najbardziej: moim mężem, moimi dziećmi i moimi najlepszymi przyjaciółmi.

Autorka podkreśla, że w życiu nie o to chodzi, aby być najlepszym, tylko żeby być najlepszym dla innych. Wspomina sytuację, kiedy została zaproszona na targi pracy dla członków mniejszości etnicznych w prestiżowej kancelarii prawniczej, a pózniej miała napisać felieton o niektórych uczestnikach tego wydarzenia. Zdaniem pisarki tekst nie był rewelacyjny. Pomógł natomiast odmienić czyjeś życie.

Nie pracujemy tylko po to, żeby się utrzymać i realizować nasze marzenia. Jeśli możesz komuś pomóc zrób to; jeśli możesz kogoś zranić, powstrzymaj się.
Nieważne, ile władzy daje ci twoja praca - ważne jak z niej korzystasz.

Zdaniem autorki niepotrzebnie nieustannie szukamy miary własnej wartości poza sobą, co z kolei przyczynia się do tego, że nigdy nie spełniamy własnych oczekiwań. Obsesyjnie sprawdzamy, ilu mamy przyjaciół i obserwujących na Facebooku lub Twitterze. Pisze również o tym, jak liczyła, ile osób zadzwoniło i napisało po każdym felietonie, żeby sprawdzić, jakie zrobił wrażenie.

Prawda jest taka, że nie da się zmierzyć, ile miłości wkładamy w swoją pracę, ani jak bardzo cenią nas inni. Nie wszystko, co się liczy, jest policzalne. Najbardziej liczy się nie nasza praca, tylko to, ile wkładamy w nią serca.

Boga zachwyca sama nasza obecność, która znaczy więcej niż nasze osiągnięcia.

Autorka przypomina nam o tym, że jesteśmy dziećmi Bożymi i zachęca nas do praktykowania wdzięczności za każdy dzień i dostrzegania we wszystkich i wszystkim darów, którymi są w istocie. Wiele rzeczy, na które narzekamy, dla kogoś innego jest szczytem marzeń. Zdałam sobie sprawę, jak często o tym zapominałam. Autorka zauważa, iż nasze problemy w porównaniu z problemami mieszkańców Trzeciego Świata są drugorzędne.

W swojej książce pisze również, iż dobrze jest narzucać sobie własne terminy załatwienia różnych spraw. Tutaj jednak pojawia się kwestia silnej woli, z którą wiadomo jak często bywa. Niemniej jednak warto pielęgnować w sobie tę niezawodną metodę, która często, niestety po zastosowaniu jej w codziennym w życiu nie zawsze się sprawdza. Przynajmniej u mnie. Staram się jednak nad tym pracować. Nie pozwólmy bowiem, aby ktokolwiek lub cokolwiek odebrało nam kontrolę nad własnym życiem.

R. Brett podaje cenne wskazówki, które każdy z nas może zastosować. Mianowicie: określić konkretną godzinę na sprawdzanie poczty elektronicznej i głosowej, Facebooka i Twittera, a potem je wyłączyć (użytkowników Instagrama z pewnością też to dotyczy); codziennie spożywać zdrowe, odżywcze posiłki zamiast zapychać się produktami, które nie dostarczają organizmowi potrzebnych składników odżywczych, takimi jak napoje gazowane, chipsy i lody. Staram się odżywiać zdrowo. Dla przykładu dziś na obiad ugotowałam zupę z soczewicy. W ostatnim czasie, dzięki Bogu ograniczyłam jedzenie słodyczy. Myślę, że było mi pod tym względem łatwiej, gdyż w czasie Wielkiego Postu całkowicie z nich zrezygnowałam.  

Autorka w swojej książce porusza bardzo ważną kwestię, nad którą sama się zastanawiała - czy człowiek powinien kierować się własnymi pragnieniami, czy Bożą wolą. Przypomniały jej się wtedy słowa jej najlepszej przyjaciółki Beth: Twoim największym pragnieniem jest spełniać Bożą wolę. Nie ma między nimi żadnej różnicy. Zrozumiała, że może otwarcie wyrażać swoje pragnienia, kiedy Beth przysłała jej cytat z Księgi Habakuka, rozdziału Biblii:

I odpowiedział Pan tymi słowami: Zapisz widzenie, na tablicy wyryj, by można było łatwo je odczytać. Jest to widzenie na czas oznaczony, lecz wypełnienie jego niechybnie nastąpi: a jeśli się opóźnia, ty go oczekuj, bo w krótkim czasie przyjdzie niezawodnie (Ha 2, 2-3).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © Literatura budująca , Blogger