Ups... już dawno mnie tutaj nie było. Czy warto jednak w ogóle przejmować się statystykami?!
A teraz do rzeczy... ;)
W książkach dotyczących rozwoju duchowego warto zaznaczać fragmenty, które nas szczególnie interesują. Tak też uczyniłam, wobec tego mogę podzielić się z wami tymi treściami, które uważam za wartościowe i godne uwagi. W przeczytanej przeze mnie książce są też takie kwestie, z którymi warto zapoznać się osobiście, i o nich nie będę pisać, gdyż wymagają ciszy i skupienia.
Miłość i szacunek do samego siebie M. Esparza nie jest podręcznikiem do autopomocy z gotowymi receptami dla osób, które czują się niedowartościowane. Niemniej jednak wskazuje ogólny kierunek, jakim może podążać każdy, aby osiągnąć wewnętrzną harmonię. Dla mnie okazała się pomocna. Może dla ciebie też.
Autor książki porusza między innymi problematykę wychowania dzieci. Zwraca słusznie uwagę na to, iż należy pokazać dzieciom, że kocha się je bezwarunkowo, a nie z powodu tego, co mają, wiedzą czy zdołały osiągnąć: że kocha się je takimi, jakimi są! Szantaż emocjonalny sprawia, że sądzą one, iż miłość, którą otrzymują, zależy od tego, jak się dopasują do oczekiwań starszych, podczas gdy trzeba je uczyć czynienia dobra w pełnej wolności i ze względu na samą miłość, a nie z poczucia konieczności pozyskania dla siebie cudzego szacunku.
Miłość, jaką otrzymujemy od ludzi, jest dobrym punktem wyjścia, lecz potrzebuje dopełnienia miłością Bożą, bowiem tylko ta jest zdolna trwale wzmocnić nasze poczucie własnej wartości i podnieść jakość naszej ludzkiej miłości. Do tego samego wniosku doszedł pewien psychiatra, gdy cierpiąc po wypadku samochodowym, wręcz namacalnie odczuł miłość własnej rodziny i przyjaciół. Potrzebne jest jeszcze doświadczenie <<wertykalne>>, spotkanie osoby z Bogiem, między innymi dlatego, że ludzka miłość sama w sobie jest niewystarczająca. Miłość człowieka rozbłyska, nabiera sensu i głębokiego znaczenia tylko w świetle miłości Boga.
Maskę kłamstwa odważamy się zdjąć tylko przed kimś kto nas naprawdę kocha, i tylko wtedy stać nas na spontaniczność. Gdybyśmy zatem już w dzieciństwie poznali całą miłość Boga i nieustannie żyli w Jego obecności, niewątpliwie nie musielibyśmy przez całe życie odgrywać najmniejszej komedii.
O prawdziwej miłości przekonują nas dwie cechy: zdolność do poświęcenia i poszanowanie wolności drugiej osoby; oraz: czystość intencji i wewnętrzna wolność. Jako istoty ludzkie nie jesteśmy zdolni do całkowicie bezinteresownej miłości, choćby dlatego, że potrzebujemy miłości, aby móc stawać się doskonalszymi.
Tylko Bóg, w którym nie istnieje żaden brak, jest w stanie kochać nas miłością całkowicie darmową.
Ponadto książka w umiejętny sposób opisuje, między innymi, mechanizm rozpadania się związków damsko-męskich. Autor zauważa, jak niepoważne w relacji międzyosobowej jest stwierdzenie: już cię nie kocham. Esparza jest natomiast zwolennikiem słów: dzień po dniu staram się cię kochać.
Media, które na co dzień wmawiają nam, że każdy, bez względu na koszty, ma prawo do własnego szczęścia, i jednocześnie brak głębszej refleksji z naszej strony, sprawiają, iż zaczynamy wierzyć, że rozwód wcale nie jest najgorszym złem albo, że cena, jaką płacą dzieci, jest nietuzinkowa lub minimalna.
Bóg swoją miłością wynosi nas do tak niewyobrażalnej godności, że jakakolwiek ocena naszej wartości, nie ma najmniejszego znaczenia.
Najważniejszą prawdą, dzięki której jesteśmy zdolni zachować szacunek do samego siebie i poczucie własnej wartości, jest to, że Bóg nas szanuje.
To pozwala na przykład uniknąć wszelkiego lęku na myśl, co inni o nas powiedzą. Chcąc zamienić względy ludzkie na względy Boże, trzeba nauczyć się patrzyć na siebie i oceniać tak, jak patrzy na nas i ocenia Bóg. Dzięki takiemu spojrzeniu szacunek, jakim On nas darzy, będzie dla nas coraz więcej znaczył i zniknie obawa przed pogardą innych. Leo Trese wyraża to w takiej refleksji:
Jakie to żałosne, że wiedząc, jak bardzo Bóg mnie kocha, skarżę się i lamentuję, że inni nie kochają mnie tak, jakbym tego chciał. Jest to coś tak niedorzecznego, jak użalanie się multimilionera z powodu pięciu złotych przegranych w automacie.
To prawda, że ludzki szacunek umacnia w nas poczucie własnej wartości, lecz byłoby godne pożałowania, aby to poczucie uzależnić wyłącznie od opinii innych.
Miłość Boga bez porównania przewyższa najwspanialszą ludzką miłość. Gdybyśmy ją głębiej poznali, aż zaparłoby nam dech w piersiach. I tylko Bóg może się oddać bezgranicznie, bowiem dar można uczynić jedynie z tego, co się posiada, a człowiek nawet nie jest właścicielem samego siebie.
Człowiek ma w sobie nieskończone przestrzenie, które tylko Bóg może nasycić. Jest w nas głębia, której nic ani nikt, poza Bogiem, nie jest w stanie wypełnić; w rezultacie doświadczamy - nawet w najgłębszych przyjaźniach i największych miłościach - pewnej granicy, jakiejś samotności nie do przezwyciężenia. Benedykt XVI w homilli inaugurującej swój pontyfikat powiedział:
Kto pozwala wejść Chrystusowi, nie traci niczego, niczego - absolutnie niczego z tych rzeczy, dzięki którym życie jest wolne, piękne i wielkie. Tylko dzięki tej przyjaźni wyzwala się naprawdę wielki potencjał człowieczeństwa.
Są zatem znaczące powody, dla których miłość Boga warto umieścić na pierwszym planie. Można w ten sposób uniknąć sytuacji, gdy miłość drugiego człowieka staje się jedynym źródłem budowania własnej wartości. Nie chodzi o to, by mniej kochać innych, lecz by bardziej kochać Boga. Tylko wtedy będziemy mogli innych kochać lepiej: również angażując się emocjonalnie, gdyż dla kogoś, kto wie, że jest przede wszystkim umiłowany przez Boga, nie wyklucza to zachowania wewnętrznej wolności. Z drugiej strony, wierność, z jaką Bóg nas kocha, kontrastuje z niepewnością i niestałością charakterystyczną dla ludzkich uczuć.
W rezultacie naprawdę szczęśliwi będziemy dopiero wtedy, kiedy zaczniemy żyć miłością Boga. W żaden inny sposób nie doświadczymy tego szczęścia, którego nic i nikt nie może nas pozbawić. Ważne jest, aby nie zależeć od jakichkolwiek ewentualnych przyszłych wydarzeń. Wielu bowiem ludzi uzależnia własne szczęście od tego, co może się dopiero zdarzyć; mówią sobie: Teraz nie jestem w pełni ze wszystkiego zadowolony, ale kiedy zrobię dyplom, kiedy moja sytuacja małżeńska się unormuje itd., wówczas poczuje się spełniony. Niemniej jednak przy takiej postawie upragnione szczęście może nigdy nie przyjść. Zamiast oczekiwać przelotnych sukcesów, powinniśmy zdążać wprost do źródła najwyższej godności, jaką jest owa cudowna rzeczywistość bycia kochanym aż do szaleństwa przez Boga. Nie warto pokładać nadziei w niepewnych widokach na przyszłość, kiedy już teraz Pan kocha nas bezwarunkowo. Henri Nouwen opowiada:
Kiedy patrzę na Królestwo Boże z mojego miejsca w świecie, szybko zaczynam myśleć o Bogu jak o kimś stojącym przy ogromnej tablicy wyników i zawsze obawiam się, że nie zajmę na niej wysokiej lokaty. Gdy jednak popatrzę na świat z perspektywy gościnnego domu Boga, odkryję, że Bóg kocha Bożą miłością wszystkich ludzi, szanując ich niepowtarzalność, bez jakiejkolwiek chęci porównywania.
Musimy utwierdzać się w przekonaniu, że Bóg znajduje się przy nas zawsze. - Żyjemy tak, jak gdyby Pan przebywał hen daleko, wśród blasku gwiazd, a zapominamy, że jest On również stale tuż obok nas. A jest obecny jako miłujący Ojciec - każdego z nas kocha mocniej, niż wszystkie matki na świecie zdolne są kochać swoje dzieci - wspierając nas, dając nam natchnienie, błogosławiąc... i przebaczając.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz